**Oczami Liama**
Odszedłem od jej domu dopiero wtedy, kiedy bezpiecznie znajdowała się w środku. Już nic jej nie
groziło. Szedłem sobie spokojnie w stronę własnego domku, kiedy podbiegł do mnie Niall
- Umawiasz się z tą dupą? - zapytał
- Nie nazywaj jej tak - odwarknąłem
- Bo co? - ponownie zapytał
- Bo gówno! - odkrzyknąłem
Ja, Niall, Zayn, Harry i Louis byliśmy czymś w rodzaju szajki przestępców. Nie chciałem żeby
Jenna się o tym dowiedziała. Od razu by mnie zostawiła.. Hmm.. Ale przecież.. My nie jesteś
razem. O czym ja myślę? Z naszego "gangu" tylko ja nie miałem dziewczyny, Niall miał Lole, Zayn
Charlotte, Harry - Juliet, a Louis - Anne. Czasem było mi smutno, że jestem sam.
**Oczami Jenny**
To słodkie, że mnie odprowadził do domu. Chyba przejmuje się mną. Dawno nie czułam się tak
szczęśliwa. Chwile rozmarzenia przerwał mi telefon. Ktoś dzwonił z zastrzeżonego numeru.
czwartek, 28 listopada 2013
poniedziałek, 25 listopada 2013
Rozdział III
**Oczami Liama**
Usłyszałem pukanie drzwi. Szybko podbiegłem żeby sprawdzić kto to. To była ta dziewczyna. Serce
zaczęło mi szybciej bić. Nie ukrywam jest ładna. Przywitała się.
- Co u Ciebie Li? - zapytała
- Dobrze, a właściwie jak masz na imię? - zapytałem
- Ja? Jestem Jenna - odpowiedziała
- Miło mi poznać - powiedziałem
- Dlaczego zostawiłeś mi swój numer telefonu? - zadała pytanie
- Bo muszę Ci to wyjaśnić - odpowiedziałem - Więc. Oni od dawna Cię obserwują. Największą
ochotę ma na Ciebie Niall. Przepraszam..
- Co się stało? - zapytała
- Ja.. On mówił o Tobie takie rzeczy, że.. Po prostu.. - odpowiedziałem
- To znaczy jakie? - zadała kolejne pytanie
- Noo.. Mówił, że niezła z Ciebie dupa, że chciałby Cię przelecieć - mówiłem - Ale ja na to nie
pozwolę!
- Spoko. Wierzę - odpowiedziała.
Rozmawialiśmy jeszcze z godzinę. Później Jenna musiała już iść. Zrobiło mi się smutno, więc
postanowiłem odprowadzić ją do domu.
Usłyszałem pukanie drzwi. Szybko podbiegłem żeby sprawdzić kto to. To była ta dziewczyna. Serce
zaczęło mi szybciej bić. Nie ukrywam jest ładna. Przywitała się.
- Co u Ciebie Li? - zapytała
- Dobrze, a właściwie jak masz na imię? - zapytałem
- Ja? Jestem Jenna - odpowiedziała
- Miło mi poznać - powiedziałem
- Dlaczego zostawiłeś mi swój numer telefonu? - zadała pytanie
- Bo muszę Ci to wyjaśnić - odpowiedziałem - Więc. Oni od dawna Cię obserwują. Największą
ochotę ma na Ciebie Niall. Przepraszam..
- Co się stało? - zapytała
- Ja.. On mówił o Tobie takie rzeczy, że.. Po prostu.. - odpowiedziałem
- To znaczy jakie? - zadała kolejne pytanie
- Noo.. Mówił, że niezła z Ciebie dupa, że chciałby Cię przelecieć - mówiłem - Ale ja na to nie
pozwolę!
- Spoko. Wierzę - odpowiedziała.
Rozmawialiśmy jeszcze z godzinę. Później Jenna musiała już iść. Zrobiło mi się smutno, więc
postanowiłem odprowadzić ją do domu.
niedziela, 24 listopada 2013
Rozdział II
**Oczami Jenny**
Podczas przechadzki w głowie miałam bardzo dużo myśli. Chłopak nie dawał mi spokoju. W końcu
wyciągnęłam telefon. Łączył mnie z Liamem.
- Halo? - delikatnie zapytał chłopak
- Yy.. To ja - odpowiedziałam
- Ty? - zapytał - Aaa.. Ty jesteś tą dziewczyną
- Tak - powiedziałam
- Cieszę się, że Cię słyszę. Może się gdzieś umówimy? - zapytał
- Dobrze - odpowiedziałam niepewnie - Ale gdzie?
- Przyjdź do mnie - powiedział
Chłopak podał mi swój adres. Pojawiły się kolejne wahania z mojej strony. Nie znałam go, a
miałam przychodzić do jego domu. Cóż.. Wróciłam do siebie. Ubrana
w: http://img.zszywka.pl/0/0116/w_9859/moda-damska/ubrania-dla-nastolatki.jpg wyszłam. Szłam około
15 minut. Z jednej strony czułam strach, a z drugiej podekscytowanie. Zapukałam do jego drzwi.
Podczas przechadzki w głowie miałam bardzo dużo myśli. Chłopak nie dawał mi spokoju. W końcu
wyciągnęłam telefon. Łączył mnie z Liamem.
- Halo? - delikatnie zapytał chłopak
- Yy.. To ja - odpowiedziałam
- Ty? - zapytał - Aaa.. Ty jesteś tą dziewczyną
- Tak - powiedziałam
- Cieszę się, że Cię słyszę. Może się gdzieś umówimy? - zapytał
- Dobrze - odpowiedziałam niepewnie - Ale gdzie?
- Przyjdź do mnie - powiedział
Chłopak podał mi swój adres. Pojawiły się kolejne wahania z mojej strony. Nie znałam go, a
miałam przychodzić do jego domu. Cóż.. Wróciłam do siebie. Ubrana
w: http://img.zszywka.pl/0/0116/w_9859/moda-damska/ubrania-dla-nastolatki.jpg wyszłam. Szłam około
15 minut. Z jednej strony czułam strach, a z drugiej podekscytowanie. Zapukałam do jego drzwi.
czwartek, 21 listopada 2013
Rozdział I
**Oczami Jenny**
Szłam sobie ulicą kiedy nagle coś wyskoczyło zza krzaków. Może nie coś, ale ktoś. Chłopak o
pięknych oczach i z tatuażem na ręce. Przestraszyłam się. Lecz on wcale nie wydawał się groźny.
"Uciekaj!" krzyknął. Zrobiłam tak jak kazał. Uciekłam. Jednak "oni" mnie gonili. Wśród nich nie
było mojego wybawcy. Dopadli mnie. Szarpałam się, ale na marne. Moi oprawcy byli silniejsi ode
mnie. Nagle blondyn krzykną: "Ej mała, zabawimy się, co?!". "Poj*bało Cię" odkrzyknęłam. W
tej chwili ktoś uderzył mnie z pięści w twarz. Bardzo bolało i piekło. Podbiegł Liam, bo tak własnie
nazywał się chłopak, który mnie uratował. Okazało się, że przyjaźni się z tymi chłopakami, którzy
mnie zaatakowali. "Puszczajcie ją" krzyknął. Zrobili jak kazał. Zdziwiło mnie to, bo nie wyglądał
na
szefa. W moich oczach był.. Był od tamtej chwili kimś ważnym. Uratował mi życie. Chłopcy uciekli.
Na ziemi leżała kartka: "Liam 462838377". Wiedziałam, że to jego numer. Następnego dnia było
spokojnie, a przynajmniej spokojniej. Nie wiedziałam czy mam dzwonić do niego. To było trudne.
Toczyła się we mnie walka. Wyszłam.
Jenna:
Szłam sobie ulicą kiedy nagle coś wyskoczyło zza krzaków. Może nie coś, ale ktoś. Chłopak o
pięknych oczach i z tatuażem na ręce. Przestraszyłam się. Lecz on wcale nie wydawał się groźny.
"Uciekaj!" krzyknął. Zrobiłam tak jak kazał. Uciekłam. Jednak "oni" mnie gonili. Wśród nich nie
było mojego wybawcy. Dopadli mnie. Szarpałam się, ale na marne. Moi oprawcy byli silniejsi ode
mnie. Nagle blondyn krzykną: "Ej mała, zabawimy się, co?!". "Poj*bało Cię" odkrzyknęłam. W
tej chwili ktoś uderzył mnie z pięści w twarz. Bardzo bolało i piekło. Podbiegł Liam, bo tak własnie
nazywał się chłopak, który mnie uratował. Okazało się, że przyjaźni się z tymi chłopakami, którzy
mnie zaatakowali. "Puszczajcie ją" krzyknął. Zrobili jak kazał. Zdziwiło mnie to, bo nie wyglądał
na
szefa. W moich oczach był.. Był od tamtej chwili kimś ważnym. Uratował mi życie. Chłopcy uciekli.
Na ziemi leżała kartka: "Liam 462838377". Wiedziałam, że to jego numer. Następnego dnia było
spokojnie, a przynajmniej spokojniej. Nie wiedziałam czy mam dzwonić do niego. To było trudne.
Toczyła się we mnie walka. Wyszłam.
Jenna:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)